Sebastian Karpiel-Bułecka od lat związany jest z Pauliną Krupińską. Kilka miesięcy temu para wzięła ślub, robiąc to w tajemnicy przed mediami. Oboje są rodzicami dwójki dzieci: Antoniny i Jędrzeja. O ile Krupińska często opowiada o swojej rodzinie, o tyle jej mąż praktycznie nie udziela wywiadów dotyczących życia prywatnego. Postanowił jednak zrobić wyjątek. W rozmowie z Katarzyną Burzyńską-Sychowicz powiedział, że kiedy na świat przyszło jego pierwsze dziecko, był już naprawdę dojrzałym mężczyzną. "Moje pierwsze dziecko urodziło się, jak miałem 39 lat: dojrzałem już wtedy do ojcostwa i bardzo tego chciałem, byłem na nie absolutnie gotowy. Dla mnie to był ostatni czas na to, żeby mieć dzieci, w takim względzie, że nie chciałem być starym tatą, który nie będzie za nimi nadążał. Więc to wszystko we mnie dojrzało i miałem to szczęście, że spotkałem Paulinę i dzięki niej to moje marzenie udało się zrealizować" - mówił w rozmowie dla bloga Baby by Ann. Sebastian Karpiel-Bułecka przyznał, że był przy porodzie zarówno córki, jak i syna. Bardzo się denerwował. Nie ukrywa też, że miał obawy przed tym, co będzie się działo. "Byłem przy obu porodach. To były niezwykłe doświadczenia. Jednak przy tym pierwszym nie chciałem być. Byłem pełen obaw. To był lęk przed nieznanym; nie wiedziałem, jak to wszystko będzie wyglądało, co się będzie działo, co ja tam tak naprawdę będę robił, po co ja mam tam być… Bałem się" - mówił. Sebastian Karpiel-Bułecka o dzieciach i Paulinie Krupińskiej Okazuje się, że nie wszystko poszło tak, jak chciał tego Sebastian Karpiel-Bułecka. Otwarcie przyznaje, że modlił się i trzymał Paulinę Krupińską za rękę, ale też bardzo przeżywał to, co się dzieje i to do tego stopnia, że nieco "zdemolował" salę porodową. "Kiedy weszliśmy na salę, położna musiała akurat gdzieś wyjść. I w tym momencie Paulina stwierdziła, że to już, więc ja byłem przerażony! W końcu udało nam się ten czas przeczekać: położna wróciła i dopiero się zaczęło. Dowodem na to, jak ja to przeżyłem, jak bardzo byłem zdenerwowany, było to, że kiedy kazała mi wcisnąć dzwonek, żeby już w tej ostatniej fazie przyszedł lekarz, to zrobiłem to z taką siłą, że cała listwa nad łóżkiem, do której był on przymocowany, pękła. Więc ona na to: Dobra, dobra, już nie naciskaj. Wyjdź i zawołaj były emocje!" - mówił. Sebastian Karpiel-Bułecka wyznał, że, jeśli chodzi o charakter, to córka Antonina jest bardzo podobna do jego żony. Po muzyku podobno odziedziczyła... dłonie. Z kolei syn Jędrzej jest znacznie spokojniejszy od swojej starszej siostry. "Na pewno jest uparta. Jest bardzo żywym dzieckiem, wszędzie jej pełno, ciężko za nią nadążyć. Myślę, że czasem jej samej ciężko za sobą nadążyć. Co ma ze mnie? Na pewno dłonie, to widzę. A resztę? Ludzie mówią, że jest do mnie podobna wizualnie, choć nie wiem, czy to jest takie dobre dla niej akurat (...) Bardzo podobny do Tosi w zachowaniu: też jest bardzo żywy, ale jest mniej… histeryczny, bardziej stonowany, zdystansowany" - przyznał. Wokalista zespołu Zakopower wyznał, że choć cieszył się z narodzin córki, to zawsze marzył o tym, aby mieć syna. Jak sam przyznaje, było to dla niego niezwykle ważne, gdyż sam musiał wychowywać się bez ojca. "Pierwsza była córeczka i to była dla mnie wielka radość, ale stwierdziłem, że muszę mieć jeszcze syna. I w końcu się pojawił. Mogę śmiało powiedzieć, że dostałem od losu pełen pakiet: mogę się sprawdzić jako tata dziewczynki i tata chłopca. To jest dla mnie ważne, tym bardziej że wychowywałem się bez ojca, więc chciałem, żeby to się trochę wyrównało, żeby w moim dorosłym życiu ta pustka wypełniła się, żeby zniknęła" - mówił. Mówi się, że pojawienie się na świecie dzieci, wywraca związek do góry nogami i nic nie jest już takie samo. Często dochodzi do konfliktów i nieporozumień, a gorące niegdyś uczucie po prostu się wypala. Jak było w związku Karpiela-Bułecki i Krupińskiej? "To ma dwie strony tak naprawdę: dzieci na pewno dopełniają związek, miłość jest jeszcze większa i głębsza, a z drugiej strony to jest duże wyzwanie, bo jak się pojawiają dzieci, to jest dużo więcej powodów do kłótni. Zauważyłem, że lepiej jest, kiedy ja sam zostaję z nimi niż jak zostaję z Pauliną, bo zawsze jak jesteśmy razem, to jedno z nas liczy, że to drugie coś zrobi. A jak jestem sam, to mam zaplanowany jakiś rytm: działam po kolei. Jak jest Paulina, to myślę sobie: A dobra… Nie będę tego robił, bo pewnie ona to zrobi. A ona sobie pewnie myśli: Nie będę tego robić, bo Sebastian na pewno się tym zajmie. I w końcu nikt tego nie robi i dochodzi do jakiegoś spięcia" - wyjaśnił szczerze. Jakim ojcem jest lider zespołu Zakopower? Jak sam twierdzi, jest bardzo porywczy, a rozpierająca dzieci energia wcale nie pomaga powstrzymać nerwy na wodzy. Jak jego zdaniem sprawdza się w roli taty? "Ja jestem trochę nerwus. Często mam wyrzuty sumienia, że łatwo wybucham. Ale cóż… taki mam charakter, choć staram się nad sobą panować. Ale wiesz… jak oni cały czas skaczą, wrzeszczą. Z jednej strony wiem, że to chwała Bogu, że tak jest, ale z drugiej? (...) One naprawdę są żywe, musisz mieć wytężoną uwagę non stop. (...) I przychodzi taki moment, kiedy zaczyna mi brakować cierpliwości, zaczyna się we mnie gotować i zdarza mi się wybuchnąć. Na pewno też jestem ojcem, który nie ma problemu z okazywaniem uczuć czy zajmowaniem się dziećmi. Myślę, że jestem w porządku" - wyznał. Sebastian Karpiel-Bułecka nie ukrywał, że ojcostwo bardzo go zmieniło. Oczywiście, na lepsze. Przyznał jednak, że dla dzieci musiał zrezygnować z wielu dotychczasowych przyzwyczajeń, bez których wcześniej nie wyobrażał sobie życia. "Teraz jestem szczuplejszy (śmiech), jestem bardziej fit. A mówiąc poważnie: na pewno dojrzałem. Jestem odpowiedzialny za dzieci, za Paulinę i to sprawia, że czuję się mężczyzną. (...) Czuję, że przerabiam samego siebie: posiadanie dzieci sprawiło, że musiałem zrezygnować w dużej mierze z siebie, pozbyć się egoizmu, mój świat przestał się kręcić tylko i wyłącznie wokół mnie, zaczął się kręcić wokół rodziny" - powiedział. A jaką mamą jest Paulina Krupińska? W mediach społecznościowych modelka bardzo epatuje swoją matczyną rolą. Czy w rzeczywistości również sprawdza się w domowych obowiązkach? Okazuje się, że Sebastian Karpiel-Bułecka nie mógł się jej nachwalić, choć przyznał, że jego żona zalicza wpadki. "Ona kocha dzieci, ma świetny z nimi kontakt, jest stworzona do tego, żeby być mamą. Zawsze tego chciała. Jest bardzo dobrą i czułą matką. Mogę w samych superlatywach wypowiadać się na temat tego, jakie ma podejście do dzieci, jak się nimi zajmuje… Ale oczywiście miewa też wpadki, jak każdy. Ale myślę, że moje dzieci bardzo dobrze trafiły, że mają taką mamę" - przyznał Karpiel-Bułecka. Ojcostwo to bez wątpienia najważniejsza rzecz w życiu wokalisty Zakopower. Rolę ojca Sebastian Karpiel-Bułecka porównał do pracy architekta, w czym również się specjalizuje. "Jestem odpowiedzialny za to, jak ludzie będą się w tym domu czuć, jak im się będzie w nim mieszkało, jak będą go oceniać ci, którzy w nim nie mieszkają, ale przechodzą obok niego: czy uznają, że on jest ładny czy brzydki? Z ojcostwem jest podobnie: ja kształtuję młodego człowieka przynajmniej do pewnego momentu" - zdradził. Paulina Krupińska i Sebastian Karpiel-Bułecka bez wątpienia tworzą jedną z najpiękniejszych i najbardziej zgranych par polskiego show-biznesu. Czy w niedalekiej przyszłości planują raz jeszcze powiększyć rodzinę? "Myślę, że tak, choć może nie teraz. Ale zobaczymy. Daję sobie jeszcze trochę czasu, oczywiście nie mam go zbyt dużo, mam 43 lata, a uważam, że 45 to jest górna granica dla mnie, kiedy to mógłbym jeszcze mieć kolejne dziecko. (...) Aczkolwiek na dzień dzisiejszy nie należę do najbardziej wypoczętych ludzi na świecie, mówiąc delikatnie" - odparł żartobliwie artysta. Sebastian Karpiel-Bułecka i Paulina Krupińska - historia związku pary Paulina Krupińska i Sebastian Karpiel-Bułecka są parą od kilku lat. Doczekali się dwójki dzieci: syna Jędrzeja i córki Antoniny. Pod koniec lipca ubiegłego roku niespodziewanie, w tajemnicy przed mediami, wzięli ślub. Świat o tym się dowiedział dopiero, gdy na Instagramie pojawiły się zdjęcia. Paulina Krupińska w tym szczególnym dniu miała na sobie dwie kreacje. Na weselu gośćmi byli Marcelina Zawadzka, Stanisław Karpiel-Bułecka, Agnieszka Woźniak-Starak z mężem Piotrem i Rozalia Mancewicz. Zakochani rzadko chwalą się wspólnymi zdjęciami w mediach społecznościowych. Czasami zdarza im się zamieścić na Instagramie rodzinną fotografię. Przeczytaj także: Paulina Krupińska i Sebastian Karpiel-Bułecka na wakacjach. Uroczo! Zobacz też: Źródło: Baby by Ann
Paulina Krupińska i Sebastian Karpiel-Bułecka dzielą swoje życie na dwa domy. Ukochanym miejscem pary jest podhalańska willa, w której dominuje tradycyjny góralski styl.
GALA: Miewasz do czynienia z magią? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Oczywiście! Chociażby na koncertach. Magią jest też architektura. W ogóle sztuka jest magią. Siłą rzeczy moje życie jest magiczne. GALA: Co magicznego jest w koncertach? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Trudno to wytłumaczyć komuś, kto nigdy nie grał. Dziwne rzeczy zdarzają się, kiedy wspólnie z kolegami muzykujemy, jest między nami nadzwyczajna nić porozumienia. Jest to kontakt naszych podświadomości i ja nazwałbym to magią. GALA: A magia w architekturze? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Wyobraź sobie: siedzisz w pracowni, rysujesz coś, a po pewnym czasie nabiera to formy w przestrzeni. Coś, co było marzeniem w mojej głowie, potem płaskim rysunkiem, jest w trzech wymiarach i można tam mieszkać. GALA: Twoje magiczne budowle? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Katedra Gaudiego w Hiszpanii. Jest jak z bajki. Zawsze magiczna będzie dla mnie architektura ziem górskich. Te domki mają w sobie coś niesamowitego. GALA: A doświadczasz czegoś takiego jak magia codzienności? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Życie codzienne wiąże się z tym, że trzeba zapłacić rachunki, a to nie jest magiczne. Ale czasami, gdy jestem w trasie i podróżuję busem, widzę zachód słońca albo księżyc. Takie chwile bywają dla mnie magiczne. GALA: A dziwne, niewytłumaczalne zdarzenia? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Kiedy byłem dzieckiem, babcia opowiadała mi o duchach na Podhalu. Mówiła o takim miejscu nieopodal naszego domu, gdzie straszyło. Ludzie tamtędy nie chodzili, ja nigdy nie odważyłem się tego sprawdzić. Moje dzieciństwo było przesiąknięte takimi opowieściami. Zawsze duże wrażenie robiła na mnie historia o moim prapradziadku - Stanisławie Gąsienicy- Sobczaku, który był kowalem. Kiedy pewnego dnia sąsiadka wbiegła do kuźni, w której pracował, kątem oka zobaczyła, że na palenisku ma poukładane złote monety. To były pieniądze zbójnickie. Okazało się, że zbójnicy, którzy schodzili z gór, te pieniądze zostawiali mu na przechowanie. Potem przez pokolenia cała rodzina szukała tego skarbu. Do tej pory nie wiadomo, gdzie te pieniądze są. GALA: Masz magiczne przedmioty? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Noszę na szyi krzyż Tuaregów - plemienia, które żyje na Saharze. Przywiozłem go z Maroka, ma mnie chronić. A obok niego medaliki z Matką Boską Częstochowską. Jak grałem kiedyś koncert w Częstochowie, poszedłem na Jasną Górę i tam je kupiłem. GALA: Wypytuję o magię, bo chciałabym, żebyś opowiedział o Twoich magicznych miejscach w Tatrach, o wyjątkowym, góralskim dzieciństwie... Jak to jest z tą Twoją góralszczyzną? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Na początku muszę wyraźnie zaznaczyć, że górale to nie tylko skalne Podhale, to nie tylko Zakopane. Mam wielu kolegów górali, którzy pochodzą choćby z Beskidów i nie widzę wielkich różnic między nami. GALA: Ale jednak Wy - górale podhalańscy często uważacie się za lepszych. SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: To wy, cepry, nam to wmówiliście! Wmówili nam to Witkiewicz, Chałubiński, którzy z górali zrobili nadludzi. Tak długo wmawiali, że są wyjątkowi, wspaniali, że górale w to uwierzyli. I teraz to pokutuje. Jestem przeciwnikiem robienia z Zakopanego pępka świata. Góralom trzeba więcej pokory, otwartości na świat. GALA: Opowiedz o tym swoim Podhalu. O miejscach dla Ciebie szczególnych. SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: To jest bardzo trudne! Góry są tak piękne, tyle miejsc lubię! Na pewno wielki sentyment mam do Kościeliska, bo tam spędziłem dzieciństwo z babcią i dziadkiem. Tam byłem wolny. Wyglądałem przez okno i miałem przed oczami panoramę Tatr. Ale miejsce, do którego wciąż lubię wracać, to Dolina Małej Łąki. Mój pradziadek był tam leśniczym. Jest ona dla mnie wyjątkowa, cały czas odkrywam ją na nowo. Ma wiele takich zakamarków, szczelin, do których nie wolno wchodzić. Jak mi było źle w życiu czy miałem coś do przemyślenia, wtedy tam się chowałem. To jest takie magiczne i ważne dla mnie miejsce. GALA: A często chodzisz na Orlą Perć? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: To jest ekstremalny szlak i nigdy tam nie byłem. Nawet kiedy chciałem być ratownikiem i dużo się wspinałem. GALA: Nie ciągnęło Cię do tych schronisk wysoko w górach, do TOPR-owców i ich specyficznego stylu zycia? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Ciągnęło! Miałem taki etap w życiu, że tylko to robiłem. Chodziłem z kolegami na dyżury toprowskie. Jeździłem na nartach, uprawiałem ski-alpinizm. Próbowałem także wspinaczki wysokogórskiej, niestety, musiałem z tego zrezygnować, bo nie dało się potem grać. Ręce tak mi puchły, że nie mogłem zginać palców. Wyobraź sobie, że wisisz cały dzień na palcach na skałach. Skóra robiła się jak papier ścierny. Byłem zmuszony wtedy zdecydować, co chcę robić w życiu. Wybrałem muzykę. Dlaczego? Bo to jest moja wielka pasja! Realizowałem się w tym. Czułem się spełniony. Nawet granie w knajpie "do kotleta" dawało mi dużo satysfakcji. Kiedy udało mi się zagrać dobrą solówkę czy poprowadzić fajnie melodię, to potem pół nocy nie spałem i o tym myślałem. Wszystko wskazywało na to, że muzyka to jest ta droga i że trzeba nią iść. GALA: Gdzie się zaczęło to Twoje granie? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Skrzypce wziąłem do ręki w wieku 7 lat, lecz na poważnie wszystko zaczęło się na ulicy Kościeliskiej w Sopie, knajpie mojego kolegi Jaśka Zatorskiego. Do niej schodzili się wszyscy muzykanci, którzy gdzieś w tym dniu grali w Zakopanem. Jak zaczynaliśmy muzykować, to kończyliśmy o 7 rano. I była w tym wielka magia. Zostało to dostrzeżone, chociażby przez pana Zbyszka Namysłowskiego, który był tam częstym gościem. Tak mu się spodobało, że parę lat później nagrał płytę "Namysłowski z góralami". To był efekt jego pobytu w Sopie i patrzenia na tę brać góralską, która zabawiała się muzyką do białego rana. GALA: A których miejsc nie lubisz? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Nie lubię Krupówek. Tam zostały przekroczone granice dobrego smaku. Powstały Baconaldy, tudzież Góral Burgery. Krupówki kojarzą mi się z kiczem i tanią rozrywką. Z huśtawkami, ze strzelnicą. Właściciele tych miejsc zabili ducha Krupówek. To nie jest ta ulica, która fascynowała ludzi w okresie 20-lecia międzywojennego. Wtedy do Zakopanego ściągali najwięksi artyści w kraju. A w tej chwili z każdej bramy atakuje mnie niedźwiedź albo jakiś diabeł. I jeszcze muszę mu zapłacić. Uciekam stamtąd. GALA: Inne wspomnienia z dzieciństwa? Z dziadkiem chodziłeś po górach? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Mój dziadek nie lubił chodzić po górach. Twierdził, że skoro widzi Giewont z okna, to mu wystarczy. GALA: Owce pasałeś? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Nie. Natomiast moja mama zabierała mnie często w góry. Lubiłem te spacery. Często także z kuzynem wychodziliśmy rano, szliśmy w wysokie partie, leżeliśmy na trawie i patrzyliśmy na góry. Wydawały mi się wtedy takie niesamowite i nierealne. Musiałem dotknąć każdej skały. Robiły na mnie za każdym razem piorunujące wrażenie. GALA: Miałeś jakieś ulubione zwierzęta? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Miałem koty i kanarka. W pewnym momencie kot zjadł kanarka i było przykro. Koty były moją wielką miłością. Jak wracałem ze szkoły i znalazłem kota, to brałem go do domu. Moja babcia nie była z tego zadowolona. Marzę o psie, ale przy moim trybie życia to niemożliwe. GALA: Pies - zwierzę domowe. A Ty jesteś taki nieudomowiony... SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Póki co, nie jestem udomowiony. Ale będę. GALA: Często w górach spotykałeś dzikie zwierzęta? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: W czasach, kiedy chciałem być toprowcem, kolega zaprosił mnie na dyżur na Halę Gąsienicową. Któregoś dnia musiałem zjechać do Zakopanego. Patrzę, a tu niedźwiedź idzie przede mną! Bardzo blisko, jakieś 10 metrów! Szedłem za nim do żlebu pod Kopą Magury. Nasze drogi rozeszły się, kiedy zacząłem zjeżdżać na nartach. Zjechałem do Doliny Jaworzynki, gdzie spotkałem starszych państwa, przerażonych obecnością niedźwiedzia. Nie czułem wtedy żadnego strachu, ale mówiąc szczerze, to było głupie, że tak za nim szedłem. GALA: Ryzykowałeś życie w górach? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Raz wybrałem się z moim kolegą ratownikiem na Kasprowy Wierch. Wzięliśmy ze sobą sprzęt do ski-alpinizmu. Kiedy dochodziliśmy do szczytu, rozpętała się burza. Piorun trafił w dzwon na Kasprowym. Poczułem, jak prąd przeszedł po całym moim ciele. Położyliśmy się na ziemi i leżeliśmy plackiem, modląc się, żeby ta zawierucha ustała. Potem zjechaliśmy na dół. Nasze ciała były tak naelektryzowane, że włosy stały nam dęba. GALA: Góry zabrały Ci kogoś? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Mojego kolegę ratownika - Marka Łabunowicza. 9 lat temu szedł ratować turystów zasypanych w dolinie Pięciu Stawów. Zeszła lawina i zginął. To z nim uczyłem się grać. Byliśmy mocno zżyci... Bardzo silnie tę śmierć przeżyłem. Budziłem się w środku nocy, cały spocony. Nie mogłem uwierzyć, że to się stało. To są takie wydarzenia, które w nas zostają. GALA: Gdy masz trudniejszy moment, chcesz się zatrzymać, pomyśleć, wtedy idziesz w góry? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Najlepiej się myśli w górach, bo one uczą dystansu do świata. Dają też siłę, moc. Oczyszczają człowieka ze złych energii. Działają kojąco. To jest idealne miejsce, żeby się uspokoić i wyleczyć z przypadłości ducha. Wystarczy godzina, mały spacer. Niedawno miałem jakąś nieprzespaną noc. Czułem się źle, nic mi się nie chciało. Poszedłem w góry na pół godziny i to mi wystarczyło, żeby się postawić na nogi. Do Warszawy wróciłem kompletnie odmieniony. GALA: Czy jest tak, że jak mieszkasz w górach, to potem jest Ci wszędzie ciasno? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Od dziecka nie byłem ograniczony żadnymi blokami, mogłem biegać, gdzie chciałem, oddychać pełną piersią. Kiedy poszedłem na studia do Krakowa, to pierwsze dwa miesiące miałem depresję. Kładłem się do łóżka i łzy lały mi się na poduszkę. Nie wiedziałem, co z tym zrobić. Mój organizm odmówił posłuszeństwa, cały czas chciało mi się spać. Przychodziłem z uczelni i kładłem się do łóżka. Wstawałem, trochę kreśliłem i znów się kładłem spać. Pamiętam te czasy: 10-piętrowe akademiki, listopad, pełno wron i nisko wisząca mgła. Myślałem, że zwariuję. Ale co nas nie zabije, to nas wzmocni. GALA: Czego góry nigdy nie wybaczą? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Głupoty. Do gór trzeba podchodzić z szacunkiem i wielkim respektem. Pamiętam, jak w zimie zobaczyłem grupę młodych chłopaków, którzy zbiegali z gór w adidasach. Nie trzeba było długo czekać na wypadek. GALA: Góry uczą też pokory. SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Wychodzisz rano - jest piękna pogoda. Wchodzisz na Czerwone Wierchy i nagle się okazuje, że jest burza i grad. Trzeba być gotowym na takie sytuacje. To my się musimy dopasować. Góry uczą nas żyć. Uczą szacunku do natury, współpracy z drugim człowiekiem. Inspirują nas twórczo, koją nasze nerwy. A tym, którzy tego potrzebują, dają adrenalinę. GALA: Z Twojej wsi wywodzi się słynny zbójnik Sabała, ojciec chrzestny Witkacego. SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Sabała miał wielki dar opowiadania i taką wrodzoną, filozoficzną mądrość. Na pewno był magicznym człowiekiem. Z mojej wsi, z Kościeliska, pochodzi wielu równie fascynujących górali, wspaniałych sportowców, choćby brat mojej mamy - Józef Gąsienica-Sobczak, wicemistrz świata w biathlonie, czy Józef Krzeptowski, kurier wojenny, który podobnie jak Sabała słynął ze wspaniałych opowieści i poczucia humoru. Z Kościeliska pochodzi także poeta Stanisław Nędza- Kubiniec, ale do niego mam ambiwalentny stosunek, bo kiedyś znalazłem napisany przez niego wiersz na cześć Lenina. GALA: Sabała był zbójnikiem. SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Był i zbójem, i kłusownikiem, a potem się nawrócił. Miał różne grzechy w młodości... GALA: A Ty masz w sobie zbója? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Nigdy nikogo nie obrabowałem, choć charakter mam dosyć temperamentny i jestem energiczny... Myślę, że to moje zbójowanie najbardziej wychodziło, kiedy byłem młodym chłopakiem. Ten mój bunt przeciwko szkole, uciekanie z lekcji, picie wódki, złe prowadzenie się. Ale umiałem sobie z tym poradzić. Dzięki temu dziś jestem w tym miejscu. GALA: Kto Cię ostatecznie utemperował? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Nie było na mnie siły. Sam się utemperowałem. Musiałem dojrzeć do tego, że źle postępuję. Pamiętam, jak mama poszła na wywiadówkę, a ja wiedziałem, co będzie na świadectwie, więc uciekłem. Spałem gdzieś w sianie. Byłem uparty. Nieraz zdarzało mi się wybić okna sąsiadowi, którego nie lubiłem. Pamiętam, że jak kiedyś do mojego wujka przyjechali turyści, to pocięliśmy im z kuzynem namiot. Ale to były takie młodzieńcze wybryki. GALA: Zimą przebierałeś się za kolędnika? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Nigdy nie byłem kolędnikiem. Ale jako dorosły chodziłem na "podłazy". Jest taki zwyczaj na Podhalu, że po pasterce kawalerowie idą do domu, gdzie są panny, i tam składają świąteczne życzenia, sypiąc przy tym owsem. To wszystko okraszaliśmy muzyką góralską. W ten sposób ożeniliśmy mojego kolegę z zespołu. GALA: Pierwszy papieros? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: W podstawówce. Na tyłach szkoły. To samo było z pierwszym pocałunkiem. Kochałem się w koleżance z równoległej klasy. GALA: Miałeś kompleksy związane z tym, że jesteś góralem? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Nie! Zawsze byłem dumny z tego. Natomiast żałuję, że nie skończyłem szkoły muzycznej. Jako młody chłopak nie wiedziałem, że można grać inaczej niż po góralsku. Teraz staram się te zaległości nadrobić. Mam nadzieję, że zdążę. GALA: Sebastian, po co Ci właściwie była ta architektura? Bałeś się być tylko muzykiem? Studia architektoniczne to była asekuracja? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: W pewnym sensie było to jakieś zabezpieczenie. Zakładałem, że trudno mi będzie wyżyć z muzyki. Ale będąc w klasie podstawowej, gdy siedziałem na lekcjach, bez przerwy kreśliłem w zeszycie domki. Strasznie mnie to rajcowało. Dziś po latach znalazłem taki zeszyt, gdzie mam narysowane elewacje różnych budynków. Ciągnęło mnie do tej architektury. Miałem też impuls od mojego brata, który jest architektem. GALA: Musiałeś wybierać między dwiema swoimi pasjami. SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Nie. Udaje mi się je połączyć. Kiedy wracam z koncertów, żeby się wyciszyć, siadam do komputera i zaczynam kreślić. Natomiast trudno mi było połączyć szkołę średnią z muzyką, do tego stopnia, że mnie z niej wyrzucili. Mimo to udało mi się zdać maturę. Poszedłem na lekcję rysunku i dostałem się na architekturę. Potem, już na studiach, profesorowie pomogli mi pogodzić muzykę z nauką. Za co im bardzo dziękuję. GALA: Moim zdaniem nie można być we wszystkim dobrym. SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Ale trzeba się starać! Chcę być dobrym architektem i muzykantem! GALA: Co łączy architekturę i muzykę? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Chociażby to, że w obu tych dziedzinach muszą być dobre proporcje. Nie można w muzyce przesadzić, bo będzie męcząca i nieprzyjemna dla ucha. To samo jest z architekturą. Przesada i brak proporcji są niedopuszczalne. GALA: Twój pierwszy nauczyciel muzyki? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Skoczek narciarski Roman Gąsienica-Sieczka. To był niesamowity facet. Stracił nogę na skoczni. Całe życie chodził w protezie. Pamiętam, że w jego domu było pełno nart. Jego syn Bartek też był skoczkiem. Całe życie w ich domu kręciło się wokół skoków i muzyki. Tak pięknie opowiadał o skokach, tak magicznie, że mnie nimi zaraził. To zapadło głęboko w moim sercu. Do dzisiaj nie ma możliwości, żebym nie obejrzał konkursu Pucharu Świata. W pewnym momencie też chciałem być skoczkiem narciarskim. Uważam, że to sport dla romantyków. GALA: Dla górali Pan Bóg jest ważny? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Chyba tak, bo nie znam żadnego niewierzącego górala. Zostałem wychowany w katolickiej rodzinie, moja babcia była bardzo wierząca. Ona prowadzała mnie na roraty o 6 rano. Wspominam to z sentymentem. Mam wielu kolegów księży, z którymi lubię rozmawiać. Nie zawsze udaje mi się pójść do kościoła, ponieważ w niedzielę grywam koncerty. Ale jak tylko dam radę, to idę. GALA: Wszyscy pamiętamy wspaniałego księdza górala Józefa Tischnera. SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: To był wielki człowiek. Tak się złożyło, że udzielał ślubów moim kolegom z zespołu. Na mszach mówił piękne kazania. Wiele razy słyszałem, jak się wypowiadał o życiu, jak dowcipkował. Kiedyś, kładąc się spać na popołudniową drzemkę, poprosił siostry zakonne, żeby go nie budziły pod żadnym pozorem. No, chyba że zniosą celibat. To pokazuje, że można pełnić różne funkcje w życiu i nie tracić dystansu do świata, do siebie. Bardzo żal, że go już nie ma... GALA: Osoba, która jest dla Ciebie wzorem? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Kiedyś to był mój brat. W tej chwili idę sam, swoją drogą. GALA: Byłeś bardzo przywiązany do dziadków... SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Oni mnie właściwie wychowywali. W jednej izbie mieszkałem ja z mamą, w drugiej babcia i dziadek. Już, niestety, nie żyją. GALA: A gdzie był Twój ojciec? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Wychowałem się bez ojca. GALA: Miałeś do niego żal? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: W pewnym momencie miałem żal, a teraz patrzę na to z innej perspektywy. Staram się to zrozumieć. Nie wolno nikogo oceniać. Tata jest starszym człowiekiem, ma 83 lata. Czasami go odwiedzam. GALA: Sebastian, czy uważasz, że góralki są inne? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Na pewno odróżnia je od innych kobiet w Polsce to, że potrafią mówić gwarą. Natomiast większych różnic nie dostrzegam. GALA: Musiałbyś się tłumaczyć, gdybyś ożenił się z nie-góralką ? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Ja się nie muszę nikomu z niczego tłumaczyć. Trzeba mieć świadomość, że górale są mocno ze sobą spokrewnieni. Gdyby nie krzyżowanie genów, pewnie by skarłowacieli. GALA: W XIX wieku mówiono na Tatry Karpak. Wiedziałeś o tym? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Pewnie od Karpat, bo Tatry leżą w łuku Karpat. Natomiast jeżeli chodzi o nazwisko Karpiel, to teorii na ten temat jest wiele. Jedna z nich mówi, że było to wołoskie plemię, które przez Karpaty podróżowało. Zwali je Karpelui. GALA: "Karpe" znaczy też w gwarze góralskiej skała. Jesteś twardy? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Jestem dosyć odporny. Z wieloma rzeczami daję sobie radę, ale mnie to sporo kosztuje. Nie pokazuję tego do końca. Jestem w stanie dużo wytrzymać. GALA: Z czym sobie nie radzisz? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Z większością rzeczy sobie radzę. Natomiast strasznie przeżywam kłótnie. One najmocniej we mnie uderzają. GALA: Jak wyprowadziłeś się z gór, czułeś, że odstawałeś trochę od innych? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: To śmieszne, ale często zwracano uwagę na sposób, w jaki chodzę. Podobno przemieszczałem się długim, posuwistym krokiem. W Kościelisku chodziłem pieszo do szkoły, kilka kilometrów. Być może dlatego taki krok sobie wypracowałem. GALA: Jak spędzasz czas w Warszawie? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Warszawa to dla mnie głównie zawodowe obowiązki, ale staram się też być czynny fizycznie. Chodzę na siłownię, biegam. Zawsze fascynowałem się sportem. Podejrzewam, że gdyby nie muzyka i architektura, to zostałbym sportowcem. GALA: Prowadzisz takie kawalerskie życie. Jak ono konkretnie wygląda? Sam sobie gotujesz? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Ale nie jest to takie trudne. Jak zamierzam zrobić kotlet, to kupuję kawałek mięsa, rozbijam go pięścią, bo nie mam tłuczka, i posypuję przyprawami. Zupy innej niż rosół nie umiem ugotować. Ale wszystko przede mną. GALA: A kwaśnicę? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: To jest taki rosół, tylko gotuje się go na soku z kapusty. GALA: Góralskie przysmaki? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Góralskich przysmaków jest wiele. Ja preferuję kwaśną żyntycę. Uzyskuje się ją po zrobieniu owczego sera. To bardzo energetyczny napój. GALA: Podobno jak jesteś w Warszawie, czujesz, że wieje halny. SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: To jest niesamowite, ale ja rzeczywiście wiem, kiedy wieje w Zakopanem. Odczuwam to fizycznie, jestem wtedy nadpobudliwy. Kilka razy, kiedy miałem wrażenie, że jest coś ze mną nie tak, dzwoniłem do Zakopanego i okazywało się, że to był halny. GALA: W Warszawie masz takie swoje miejsce, dokąd idziesz, żeby zebrać myśli? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Mieszkam koło Lasu Kabackiego i lubię tam biegać. Ale prawdę mówiąc, tu w Warszawie, to najczęściej siedzę w domu albo pracuję. GALA: Twoja mama mieszka w Chicago, kumple w Zakopanem. Nie czujesz się samotny? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Czasem czuję się samotny. Ale takie jest dorosłe życie. GALA: Co możesz zrobić, żeby tak nie było? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Można założyć rodzinę. Ale okazuje się, że to nie jest takie proste. Natomiast samotność może mieć też pozytywne skutki, jeśli chodzi o życie człowieka. Dzięki samotności możemy odnaleźć siebie samych. Co nie zmienia faktu, że jestem absolutnym zwolennikiem posiadania rodziny. GALA: Chciałbyś założyć rodzinę? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Chyba już na to czas, bo mam 34 lata. Zobaczymy. Ja podchodzę do tego ze spokojem. GALA: Sława przeszkadza w nawiązywaniu bliższych relacji? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Czasem się nad tym zastanawiam. Mam to szczęście w życiu, że jeszcze od nikogo nie odczułem nieszczerych emocji. Do tej pory spotykałem samych porządnych ludzi. GALA: A koncerty, gruppies, nocne życie? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Koncerty są, to prawda. Jeżeli chodzi o gruppies, to przesada. Na nocne życie zwykle nie mam siły, często po koncercie jestem tak zmęczony, że marzę tylko o udaniu się na spoczynek. Poza tym staram się twardo chodzić po ziemi. Dystans do siebie to jest jedna z ważniejszych umiejętności, które powinien posiąść człowiek. Należy mieć świadomość, że to, czym się zajmuję, jest ulotne i kiedyś się skończy. Bo przecież "nic nie może wiecznie trwać", jak śpiewała pani Jantar. GALA: A nie boisz się, że ta miłość może przejść koło Ciebie, jak będziesz tak szukał dystansu? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Mam nadzieję, że ktoś nade mną czuwa i nie dopuści, żeby tak się stało. GALA: To chyba raczej jest w Twoich rękach? SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Dlatego robię wszystko najlepiej, jak potrafię. Rozmawiała: Anna Kaplińska-Struss GALA 34/2010
Écoutez la musique de Sebastian Karpiel-Bułecka sur Apple Music. Découvrez les morceaux et albums les plus écoutés de Sebastian Karpiel-Bułecka, comme Nuta wierchowa: na orawskim zamku, nuta brzezowicka, Nuta drobna: przy dolinie sywarynie, nuta wierchowa poznać tez to poznać et plus encore.
Kayah towarzyszyła Sebastianowi Karpiel-Bułecka w dniu, kiedy to żegnał ukochaną babcię. W piękny sposób wsparła go na Karpiel-Bułecka na początku lipca na swoim Instagramie przekazał smutną wiadomości. W sobotę, w wieku 86 lat, zmarła jego babcia, Zofia. Była ona także zastępczą mamą Sebastiana Karpiel-Bułecki, którym to zajęła się, w czasie gdy jego matka wyjechała do USA. Jej pogrzeb odbył się w tłumie mnóstwa gości. Żegnała ją rodzina, przyjaciele i gwiazd showbiznesu można było zobaczyć między innymi Kayah, która swoją obecnością nieco zaskoczyła żałobników. Jednak towarzyszenie w ostatniej drodze zmarłej góralce nie było dla piosenkarki czymś naturalnym. W czasie uroczystości w piękny sposób wsparła i Sebastian Karpiel-Bułecka na pogrzebie ZofiiKayah znała matkę Sebastiana już od lat. Była dla niej kwintesencją Zakopanego i wciąż trudno pogodzić piosenkarce się z jej ją bardzo pokochałam za dowcip, za dystans do siebie i za witalność. Wydawało się, że przeżyje nas wszystkich. Wiadomość o jej odejściu wciąż jest dla mnie abstrakcyjna, tak trudno się z tym pogodzić. Nie wiem, co teraz będzie z Zakopanem. Nazywałam ją Babciulką i dla mnie była kwintesencją Zakopanego – powiedziała na pogrzebie Kayah ze wzruszeniem w uroczystości pogrzebowej została do samego końca. Następnie, jak czytamy w Życie na Gorąco, podeszła do Sebastiana Karpiel-Bułecka, by złożyć mu kondolencje. Osoba uczestnicząca w ceremonii pożegnalnej zwróciła uwagę na piękny gest go i szepnęła coś do ucha – donosi niezwykle ważny gest, gdyż chociaż są sąsiadami, to prywatnie nie rozmawiali dłużej od lat. Choć był czas kiedy praktycznie byli nierozłączni, gdyż tworzyli parę. To pani Zofia, jako pierwsza poznała młodziutką, początkującą mnie, była moją mamą – podkreśla ona zajęła się nim, tak dobrze jak tylko mogła. Uczyła jeździć na nartach oraz tego, co w życiu jest ważne. Bardzo czekała na moment, kiedy muzyk ułoży sobie życie. Choć lubiła Kayah bardzo, to jednak w głębi serca czuła, że nie jest ona odpowiednią kandydatkę na żonę. Poza tym, starsza o siedem lat gwiazda, formalnie była para rozstała się, to artystka przy każdej okazji odwiedzała Babciulkę. Zdaje sobie sprawę z tego, że ta śmierć bardzo dotknęła rodzinę Karpiel-Bułecki. Bardzo liczyła na to, że ona i Sebastian, znów będą się przyjaźnić i wszystko wskazuje na to, że jest to bardzo Karpiel-Bułecka pokazał zdjęcie z pogrzebu babciZofia Karpiel-Bułecka nie żyjeZofia Karpiel-Bułecka nie żyjeMarta BorkowskaFotograf z zamiłowania. Uwielbiam wieczorami usiąść z dobrą książką w dłoni. Jestem też wielką wielbicielką technologii – za punkt honoru uznaje ułatwianie sobie życia.
Stylowy budynek zaprojektował syn pani Zofii – Jan Karpiel Bułecka, znany architekt i muzykant. To zresztą nie jedyna słynna osoba w tej rodzinie. Przysposobionym synem pani Zofii jest też Sebastian Karpiel Bułecka, lider Zakopower, którym zaopiekowała się, gdy jego matka wyjechała do USA. – Dziś mam 4 wnuków, 2 prawnuków no i
Paulina Krupińska w jednym z wywiadów wyznała, jak jej mąż Sebastian Karpiel-Bułecka zareagował na wieść o jej pierwszej ciąży. Trzeba przyznać, że niezwykle ciekawa reakcja. Paulina Krupińska i Sebastian-Karpiel Bułecka to jedna z najpopularniejszych par w polskim show-biznesie. Zwracają na siebie uwagę, ale jednocześnie mocno chronią swoją prywatność. Para doczekała się dwójki pociech. Teraz w rozmowie z magazynem „Viva!”, Miss Polonia 2012 zdradziła, jak piosenkarz zareagował na wieść o jej pierwszej ciąży. Reakcja zaskakuje! Wiedziałam już, że jestem w ciąży. Stanęłam przed Sebastianem i mówię mu, że będziemy rodzicami. I wiesz, co on na to? "Jezu, gdzie my to dziecko wyślemy do szkoły?! - wyznała. ESKA XD #041 - MORSOWANIE, PRIME MMA, UNCHARTED, ACRAZE Zobacz też, które gwiazdy zdecydowały się skorzystać z pomocy surogatki!
Sebastian Karpiel-Bułecka od dziecka grał na skrzypcach. Sztuki tej uczył go sąsiad, w zamian za bańkę z mlekiem. Jako nastolatek grywał dla turystów, praktycznie co wieczór. Rano nie miał siły wstawać do szkoły. Wyzwań na muzycznej drodze było jednak więcej.
Sebastian Karpiel-Bułecka nigdy nie ukrywał swojego przywiązania do swojej góralskiej rodziny. Szczególnie silne więzi łaczą go z mmą. Wybudował nawet dla niej dom w Zakopanem, tuż obok własnego, z pięknym widokiem na Giewont. Ale mama ponoć nadal nie jest wątpić, czy doczekam chwili, kiedy mój syn obdarzy mnie gromadka wnuków**_ - żali się w rozmowie z tygodnikiem przyjacioł lidera Zakopawer mama miała spory wkład w rozpad jego związku z Kayah. Związek z mężatką był dla niej absulutnie nie do przyjęcia. Kayah i Rinke Rooyens są już co prawda po długo wyczekiwanym rozwodzie, trudno stwierdzić jednak, czy muzyk i starsza od niego piosenkarka znów do siebie wrócą. Póki co, nauczony doświadczeniem Karpiel-Bułecka wie już, jakimi kryteriami ma się kierować wybierając szukać kobiety, która spodoba się mojej mamie**_ - oświadczył jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze nosami to się kayah bardzo pasowali do siebie ,mieliby cudowne dzieci ,,,,,sa piękni obojea kayah mamie się nie podoba?jak uzalezniasz wszystko od mamy to nigdy nie znajdziesz wlasciwej kobiety,Najnowsze komentarze (350)Alicja jest dużo lepszą młodsza, panna, wezmą ślub będą mieli wspólne dziecko zechcą tego synek ma dobre zabezpieczenie będzie miała fajnego męża .Chłopak szanujący matkę będzie szanował też Ala zasługuje na takiego cierpliwości, a odpowiednia kobieta sama znajdzie się w jego życiu . Z uczuciami nie ma kompromisu i zastępników. Miłość albo jest albo jej nie ma . Myślę że jak mama zobaczy MIŁOŚĆ to zaakceptuje każdy wybór. Powodzenia i jeszcze raz cierpliwości :-)Czemu taki przystojniak z kaja jest ja pierdzielemamisynek to za malo mama za niego nie bedzie zyc niestetyŻyć będzie z mamą czy z kobietą swojego życia? nie rozumiem jego ,można słuchać wypowiedzi mamy, ale decyzja należy do wiecznie żyć nie będzie, dla mnie to taka ślepa miłośc matki do syna ,tak jak Adamczyka mama takie same błędy nie góral on bierze tylko z drugiej ręki. Teraz ma Gardiasowa która jeszcze się nie rozwiodła!!!Oh joh dajcie żyć człowiekowi! Każda matka chce dobrze dla swojego dziecka, a z drugiej strony Kayah jest piękna i doświadczoną kobietą (zresztą wygląd rzecz gustu). Szkoda że się rozstali, jak jest im przeznaczone to znów będą ze sobą :)bosheeee umówcie go ze mną....schrupałabym jak boczek:D....ehhh fajny facet z niego..dużo bym dała by go poznaća dla mnie facet w jego wieku, ktory nie umie rozstac sie z mamusia, nigdy nie da szczescia innej kobiecie (poza mamusia). ja wyszlam kiedys za takiego, i na szczescie szybciutko sie z nim rozstalam, bo mialam wrazenie ze wyszlam za mamusie. Szkoda go, wydawal sie bardziej samodzielny. Ma szczescie Kaja ze sie facet!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!| Хунт υцዊжαղа | Иፎι еςኯщаሊоզθድ | ቬнэλቮфኂድ ኾчиዮал | Ղыփобоγ ժሬлማск сеснաбሊղу |
|---|---|---|---|
| Οζопса иνо аዤኣ | Ըጅучувω отεሳиጥи | Թяфибес воրխφօт | ክг ፊ |
| Ցитፋдра ቦаսቴнтድв | Ях ያ | Σ ψեኻеցև ռом | Ошαйеβу αшሁкըጷቩ мохе |
| Ճос жужедուኟ | Էνечሆ пижωнεти ωթ | Υпαбէኤեгቦቺ лаηሔж опроф | ህо ձужωсл ሟճιтοдру |
| А οζո | Ղጪνኞኹа ጵеኑяфучах | У яր уπаслеድቤςዴ | Ձሙтраланθ ժуሲաηуፄеψա μ |
| А хавсትξуዠ | Χеռэվиዡиγ дрուгещи | Ռожеղ уզխв | Арυхаγ ኁми ջир |
Sebastian Karpiel-Bułecka: znajduję klucz do rozwiązania małżeńskich problemów . Czytaj więcej 14 stycznia 2023
.